środa, 5 kwietnia 2017

Wielkanocnie


  Witajcie Kochani! Trochę opuściłam ostatnio moje blogowe życie, jednak miałam kilka powodów...


  Po pierwsze myślałam, że sezon chorobowy mamy już za sobą, ale jak to w życiu bywa nieprzyjemnie się zaskoczyłam. Najpierw dopadło moją Basię, potem mojego "M". I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo córeczka w ciągu dwóch dni poradziła sobie z wirusem, tak mojego męża rozłożyło na łopatki totalnie. Serio, myśleliśmy, że skończy się szpitalem i odwodnieniem... Na szczęście jakoś mój misio się z tego wykaraskał obronną ręką i poza osłabieniem z każdym dniem czuje się i wygląda lepiej;)Dlatego nie miałam ochoty ani na blogowanie ani na odpalanie Internetu tak w ogóle.


  Skurcze przepowiadające dają mi coraz bardziej się we znaki... Zostało mi jakieś cztery tygodnie do TEGO wyjątkowego dnia (lub nawet mniej). Nie mogę się już doczekać...choć także pojawiają się pewne obawy, bo moja córcia zrobiła mi psikusa i siedzi sobie w brzuchu głową do góry...Jeśli nie zmieni pozycji, co z każdym dniem jest coraz mniej prawdopodobne to niestety czeka mnie cesarskie cięcie, którego panicznie się boję. No totalnie nie brałam tego pod uwagę mając za sobą całkiem fajny i krótki poród Baśki.
Także ten...ponarzekałam sobie trochę...


  Ostatnio znów powróciła moja wena twórcza!!! Plus załączył mi się już na całego instynkt wicia gniazda. Wszystko w miarę możliwości porządkuję, układam, przestawiam (oczywiście z małą pomocą moich kochanych Elfów - wielkie dzięki dla mojego Męża i Natalii). Jestem już naprawdę duża i zwyczajnie szybko się męczę. Dociera do mnie i mojego "M", że został nam tak naprawdę niewiele czasu do pojawienia się drugiego brzdąca w naszym domu. Wcześniej był to dla nas taki trochę kosmos oddalony o lata świetlne. Niby człowiek jest świadomy od samego początku, ale im bliżej TEGO DNIA, robi się bardziej gorąco;)To takie dziwne uczucie: z jednej strony obawiasz się, a z drugiej tak bardzo cieszysz i nie możesz się doczekać, kiedy weźmiesz ją w ramiona...Czas jakby przecieka nam przez palce.


  Ostatnio pogoda nas totalnie rozpieszcza, więc wszyscy dzięki niej łapiemy mnóstwo dobrej energii. I oby tak zostało! A oto, co jednak udało mi się zrobić w stresującym dla mnie czasie;)Okazuje się, że rękodzieło ma zbawienną moc;)Wkrótce pochwalę się Wam metamorfozą łóżeczka dla małej i pokażę Jej kącik w naszej sypialni;)Zamówiłam także plakaty dla jednej i drugiej panny. Szaleję totalnie...Chcę żeby było miło, przytulnie i kolorowo. Tak, na punkcie kolorów i wzorów oszalałam kompletnie. Nie potrafię nawet dokładnie powiedzieć skąd to do mnie przyszło i uczepiło się jak rzep psiego ogona. Ale wiecie co? Dobrze mi z tym! Do następnego! 


Aaaaaa... i dziękuję za wasze odwiedziny i wszystkie komentarze, które tu zostawiacie! Dzięki Wam jeszcze bardziej chce się chcieć;)








28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że się podoba;)pozdrawiam!

      Usuń
  2. Dekoracje proste i fajne - czyli takie jak lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mnie jakoś wzięło. Spieszyłam się, żeby na spokojnie jeszcze zrobić zanim córcia z przedszkola wróci;)

      Usuń
  3. Wianek wyszedł rewelacyjnie - ja jakoś nie mogę się zebrać do robienia dekoracji świątecznych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się, tez jakoś nie mogłam. Ale trochę czas mnie goni i stwierdziłam, że jak nie teraz to już ich nie zrobię...A wtedy trochę żal ściskał by mój tyłek.

      Usuń
  4. U mnie dekoracji wielkanocnych póki co brak, mam jeszcze tydzień. Może zdążę coś stworzyć :). Wianki cudne, kolory wesoło nastrajają ;). Cieplutkie pozdrowienia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! Na pewno zaraz coś fajnego zrobisz, jestem tego pewna! Uściski wielkie!

      Usuń
  5. Ufff całe szczęście, że już jesteście zdrowi. Mojego męża bolało ostatnio gardło... cierpiał strasznie, a to przecież tylko gardło ;) Co to byłoby jakby dopadło go prawdziwe przeziębienie ;) Pamiętam jak przed chwilą pochwaliłaś się brzuszkiem, a tu zaraz rozwiązanie. Trzymam mocno kciuki, aby maleństwo się obróciło i poród był szybki i jak najmniej bolesny. Wyczarowałaś piękny wianuszek :)
    Uściski Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia w takim razie dla męża;) Mój w tym roku naprawdę się rozłożył totalnie. Byłam przestraszona, bo chyba nigdy nie widziałam go w takim stanie...Na szczęście już jest ok. Nadal mam nadzieję, że córeczka się prawidłowo ułoży, ale jeśli nie to chyba przerobiłam już temat cesarskiego cięcia. Najważniejsze żeby z nią było wszystko ok, a ja sobie poradzę;) Także ściskam mocno!

      Usuń
  6. Tak jak już pisałam w mailu - życzę zdrówka całej Waszej rodzince ;)
    korzystajcie z wiosny ile się da!
    A kolory też lubię, ba - uwielbiam :) dają taką pozytywną energię! Chociaż od jakiegoś czasu podobają mi się też bardziej stonowane kolory i dekoracje (chyba się starzeję :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sandruś jak widzisz nadal u mnie pastelowo, choć pojawiło sie parę bardziej jaskrawych rzeczy;) a na Twoją wiadomość odpiszę dziś wieczorem;) Uściski kochana!!

      Usuń
  7. Zrobiło się u Ciebie bardzo wiosennie i świątecznie. Piękne prace. Zwłaszcza wianuszek, który na ścianie wspaniale się prezentuje :)). Kochana! Życzę Wam wszystkim dużo zdrówka, bo ono najważniejsze. I tego, żeby ten mały brzdąc zechciał się obrócić. By wszystko odbyło się sprawnie i bez komplikacji :) A po wszystkim czekam na zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu ślicznie dziękuję! Przydadzą się te życzenia na najbliższą przyszłość. Też nadal mam jeszcze nadzieję, na obrót małej, bo poród naturalny jest lepszy i dla dziecka i dla mamy. Jeśli jednak tego nie zrobi, nie będziemy ryzykować...Chyba się z tym powoli gdzieś pogodziłam, choć przyznaje, że trochę się przestraszyłam. Jak już będziemy po, na pewno dam znać;) Buziaki ogromne!

      Usuń
  8. Boziu, ja zadnych dekoracji nie mam.. aż wstyd ale choroby nas wykończyły. Najpierw u Antka zapalenie oskrzeli, potem Arek, potem Maria chora i teraz ja. Nie mam głowy do tego, choć marzą mi się tak piękne stroiki by poczuć ten klimat ;)
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wstyd! Jak dopadają choroby, to jedyne na czym człowiek się skupia, to zdrowie, taka prawda. A wszystko inne pozostaje gdzieś na drugim i trzecim planie. Sama nawet nie miałam ochoty na nic, mimo że choróbsko dopadło córeczkę i męża. A klimat na pewno poczujecie, przecież to Wasze pierwsze święta Wielkanocne w czwórkę! Życzę Wam zatem dużo sił i zdrówka!

      Usuń
  9. Piękne dekoracje, u mnie jeszcze Wielkanocy brak, jedynie kwiaty cięte i to by było na tyle. Co do choroby, to mawia się, że zawsze faceta jak dopadnie to już do stanu umierającego, my kobietki musimy dzielniej przeżywać bóle... Ja też już jestem olbrzymia, a dopiero 3 trymestr zaczynam. Tutaj w UK nie robią już więcej usg (jeśli ciąza przebiega prawidłowo), ale jestem tak duża, ze przekroczyłam normy, więc może sprawdzą czy wszystko "rośnie" normalnie :) Bo obawiam się, że to mały gigant... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci z calego serca aby wszystko z maleństwem bylo w jak największym porządku. Aaaa i gratuluję Synka;) Cudowne wieści od Was i ściskam każdego z osobna!

      Usuń
  10. Będzie dobrze! Bo tak być musi. :) Mnie niestety też coś grypsko łapie, ale ostatnio brak czasu zmuszał mnie wychodzić z pół mokrymi włosami, więc po części to też moja wina. :/
    Prace genialne! W szczególności podoba mi się ostatnia. Przepiękne dekoracje na święta. Lubię właśnie takie w delikatnych barwach - ideolo. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobają;) Pewnie, że musi być dobrze, wiesz jestem taką trochę niepoprawną optymistką. Nie wiem czy to dobrze, czy też nie, ale póki co jakoś żyje i funkcjonuje w społeczeństwie;) A co do mokrych włosów...w tamtym roku bodajże w kwietniu w ten sposób nieźle się załatwiłam...Owiało mnie tak, że powiedziałam "nigdy więcej". no ale musiałam dostać niezłą nauczkę, bo tak cały czas powtarzałam ten proceder...

      Usuń
  11. Życzę szczęśliwego i bezproblemowego rozwiązania :-) A ozdoby... stworzyłaś piękne! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za słowa wsparcia, przydadzą się w najbliższym czasie!

      Usuń
  12. skurczy przepowiadających jako tako jeszcze nie mam, ale to, co wyprawia moje dziecko w brzuchu przez ostatnie tygodnie, to jakiś niezły kołowrotek. ona tymi swoimi tyci-nóżkami chyba była już w każdym zakamarku mojego ciała :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi już dają nieźle popalić, szczególnie wieczorem, po całym dniu i w nocy...A co do córeczki, która była już chyba wszędzie to mogę powiedzieć" Łączę się kochana z Tobą;)Z mojej tez niezłe ziółko...

      Usuń
  13. Przepiękna dekoracja Kochana , a cesarskim cięćiem,jeśli do niego dojdzie to się nie martw! Ja u swojej Mamy w brzuchu miałam taką samą właśnie pozycję do góry nogami i Moja Mama musiała mieć cesarskie cięcie. Wszystko poszło bez komplikacjii więc nie martw się Kochana , trzymam kciuki :) Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już chyba przestałam się martwić, nie na wszystko mamy wpływ...Dzięki za trzymanie kciuków w górze, beda dla mnie wsparciem;)Pozdrawiam ciepło i także trzymam za Was kciuki i za Wasz szczególny DZIEŃ!

      Usuń
  14. Śliczna dekoracji, a te kolorki uwielbiam:) Uściski przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobają w takim razie;) Także ściskam mocno!

      Usuń